Blog > Komentarze do wpisu
Charakter a pismo

Coś kiedyś oczywistego - pismo odręczne - przestało być dla mnie czymś oczywistym.

Odkąd więcej piszę na komputerowej klawiaturze i częściej porozumiewam się z ludźmi  drogą elektroniczną, pismo odręczne stało się dla mnie czymś prywatnym...osobistym...wręcz intymnym. Odkryłam to - ze zdziwieniem - parę tygodni temu - w momencie, kiedy podpisywałam dokument mojej internetowej koleżance: stawiając litery, poczułam, że w pewien sposób się przed nią odsłaniam, podobnie jak wtedy, kiedy zobaczyłam jej podpis - poczułam, że to nie jest to samo, co czytanie postów podpisanych nickiem, czy nawet - bardziej prywatnych niż posty - maili podpisanych imieniem  - jednak drukiem klawiaturowym, nie pismem odręcznym. Mimo tego, że klika razy się spotkałyśmy, doskonale wiem, jak wygląda, lubię ją - poczułam, że moja prywatność, skrywana za bezdusznymi, drukowanymi literkami, została obnażona.

I tak - po latach pracowitego skrobania długaśnych wypracowań i poddawania ich ocenie najpierw szkolnych koleżanek, potem polonistek, okazało się, że charakter pisma jest dla mnie czymś głęboko ważnym.

Bardzo dziwne uczucie....

Coś we mnie powiedziało: "no, to teraz Ona wie o mnie dużo więcej, podobnie jak ja o Niej, teraz to już Zupełnie Inna Znajomość " ;)

A tak po prawdzie: strzasznie zaczęłam bazgrać odręcznie, ostatnimi czasy. Nigdy specjalnie nie podobał mi się mój charakter pisma. Żałowałam, że nie ma w szkole lekcji kaligrafii - ale cóż one by mi pomogły, skoro nie mam wrodzonego talentu?  Zazdrościłam koleżankom, które stawiały równe rządki literek, z których każde "f"było identyczne - ja tego nie potrafiłam: każde moje "f" było odmienne. Może to kwestia mojego plastycznego beztalencia?

Odkąd przerzuciłam się na klawiaturę, moje pismo wygląda wręcz koszmarnie i strasznie się jego wstydzę. Tym bardziej, że zawsze trochę wierzyłam w to, że charakter ludzki ma pewne odbicie w piśmie. Paskudnie wygląda mój charakter.....Może stąd to poczucie obnażenia - ze strachu, że Koleżanka pomyśleć może: "ach ta jasmeen - tu się tak wymądrza a stawia litery jakby nigdy do szkoły nie chodziła...."

czwartek, 11 września 2008, jasmeen
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2008/09/12 08:12:08
Coś w tym jest.
Chociaż trzeba by czegoś więcej niż podpis - listu pisanego ręcznie? - żeby się naprawdę odsłonić. Podpis, od lat ćwiczony, na kwitach, dokumentach i PITach, to tylko znak, jak stempelek :)
-
2008/09/12 14:20:32
Chyba masz rację. Teraz tylko klawiatura czy to komputerowa czy w telefonie. Ja piszę tylko na wykładach i ćwiczeniach, a charakter pisma też mam okropny i nie lubię jak ktoś mi patrzy w zeszyt czy czyta to co napisałam odręcznie, bo też się wstydzę. Ja dziewczyna i tak bazgrole.
-
2008/09/12 15:46:22
mdl - ależ oczywiście, że podpis wystarczy ;) - mój za każdym razem jest inny, dlatego musiałam kartę podpisać pełnym imieniem i nazwiskiem, bo nie jestem w stanie zrobić dwa razy takiego samego bazgroła - a i tak kilka razy pani nie chciała mi uwierzyć, że ja to ja i musiałam wyciągać dowód, hehe
a czasy pisania notatek.....to były czasy.......się rozmarzyłam teraz...... ;)

A jakby tak rzeczywiście do kogoś list napisać? Taki zwykły, odręczny, wysyłany pocztą....100 lat listu nie pisałam!
-
2008/09/25 14:29:42
Cieszę się, że pojawiły się nowe teksty. Wielokrotnie do Ciebie zaglądałam i zawsze zatrzymywała mnie kawa, którą zresztą też lubię. Bliska mi jest Twoja refleksyjność i Twój sposób pisania. Pozdrawiam.
-
2008/09/26 23:49:00
refleksyjność? to coś nowego....lubię to słowo, ale nie sądziłam, że jestem refleksyjna :)))miło mi :)